Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 13574
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 495

I kolejny rok za mną. Czasami tu zaglądam czytają samą siebie. I gdzieś tam łączę się z tamtą dziewczyną, którą już nie jestem. To coś z cyklu – 10 lat później….

 

myśle o moim życiu i o tym jak wiele się teraz boję Zrobić. Mogłabym zdobyć świat. Jednak mój mózg postanowił mnie ograniczyć i sparaliżować od strachu… ale mam jego. Mam nadzieje, że będzie tym ostatnim.

M.:*

chcę zostać…

Całe moje maleńkie życie to pasmo poplątanych ścieżek. Podjęłam dobrą decyzję… to musi być dobra decyzja. Nie mogę odkładać wiecznie dorosłości tylko dlatego, że tak bardzo się chyba jej boję. Ciągłe zawirowania i perypetie znikąd wzięte…

chcę kochać i być kochana przez tego właściwego… ominęła mnie kolejna nasza rocznica, i tyle spraw, które poczyniłeś.nie było mnie. Teraz jestem. Będę się modlić bym na zawsze została….

znowuznowu77u

Czułam to juz raz.
To niszczycielskie uczucie siły tornad i trzęsien ziemi razem wziętych.
Upadam i wstaje, pomału idę do przodu.
Boli mnie wszystko co boleć moze.
Od bólu mdli mnie bez przerwy.
Problemy kumulują się i powoli wybuchają jak wulkan.
Chciałabym znów odzyskac spokoj, ktorego tak bardzo mi brakuje.
nienawidze nienawidze kurwa nienawidze…
samej siebie powoli…

To uczucie jest moją oazą…

Pewne rzeczy zdarzają sie tylko raz.
Inne notorycznie co jakis czas.
Jestem dorosłą kobietą…
Rozmienioną na czas przyszły.
Gdy wracam w astralnej podróży do przeszłości nie potrzebuję nic co mogłoby mi podpowiadac jak mam sie zachowac.
Nauczylam sie dystansu do siebie do ludzi do świata…
Nauczyłam sie odpowiedzialności, lojalności i szczerych rozmow ktore uwalniają od deminów przeszlosci, wstydliwych tajemnic i kłopotliwych wspomnien.

Dzięki mojemu wspaniałemu mężczyźnie poznalam granice dobra i zla.
Dzieki Niemu uwierzłam ze milosc nie musi byc trudna i hałasliwa.

2 lata minelo nam jak jeden szczesliwy dzien.
Wciąż rozmawiamy i kochamy się jak na poczatku moze w sumie i bardziej…
Jest cudowny. Moj jedyny najukochańszy.

Parys,Kochanie – dziekuje Ci za wszystko. Kocham Cie Szczescie Ty moje :-*

Ta oaza spokoju trwa…

PSrys, Kochanie

2lata

kiedy byliśmy dziećmi…

Kiedyś nie było tak.KIEDYŚ  ten świat nie miał tylu wad.

Teraz myślami najchętniej wraca się do wspomnień,

Do odległych dziecinnych upomnień.

Gdzie nie liczył się pieniądz, ani czas,

Gdzie nie było podziału między Wy, a nas.

Wtedy marzeniem było dorosłe życie,

Teraz o tamtych czasach marzymy ukrycie.

Wtedy radochą były zabawy w chowanego,

Teraz szukamy czegoś zupełnie nam obcego.

Wtedy śmialiśmy się z byle powodu głupiego,

Dziś do uśmiechu potrzeba nam czegoś wyższego.

Wtedy na mocy nie traciły cenne słowa,

Teraz mówimy co chcemy mówimy – bez zastanowienia – każdego dnia od nowa.

Wtedy nie było tylu problemów i rozsterek niszczących nas…

Dziś jest inaczej, dziś powoli to co cenne – zamazuje w Nas czas…

w życiu nie ma nic łatwo…

przekonałam się jak trudno jest powrócić do normalnego świata, omijając te wszytstkie histerie emocjonalne.. Co ja robiłam tyle czasu? Po co go traciłam mszcząc się na każdym tylko dlatego, że ktoś kiedyś niewybaczalnie mnie skrzywdził? Dziś jest zupełnie inaczej…

On daje mi wiarę w to co kiedyś we mnie umarło i choć nie czuję się pewnie w tym co czuję czasami to wiem, że naprowadził moje życie na właściwy tor. Przeżywam mniej stresu i zawodów niż dotychczas… wystarczy być tylko w porządku i nie szczędzić mu miłości… Uwielbiam jego zapach. Koi zmysły jakbym. Uwielbiam smak jego ust i spojrzenie bez, którego ciężko byłoby ogarnąć rzeczywistość jego istnienia.

Spędzamy ze sobą tyle czasu a ja nie mam dość, nie mogę się nim nasycić już kolejny miesiąc… ósmy miesiąc.

Jego obecność w moim życiu daje mi wiarę i siłę i wszystko to czego nie dawał mi nikt inny. Patrząc na to wszystko co za mną , wiem, że nie muszę się bać jego, ani siebie nawet…

kocham Go… i wszystko co ma z nim związek.reszta się już nie liczy.

.dopiero teraz wiem co naprawdę znaczy być szczęśliwą i spełnioną w miłości… bez lawiny kłamstw i nielojalności.

cierpliwa choć niepewna poczekalnia serc…

 
nie wiem czy sobie poradzę z tym wszystkim co na mnie teraz czeka
emocjonalna kaleka, która dostarcza sobie coraz to nowych wrażeń i wstrząsów,
które często kończą się łzami…

teraz widzę jak bardzo słaba jestem wobec tego co jest.
pokonalam setki kilometrów tylko po to by Cię znów zobaczyć,
tylko po to by być bliżej Ciebie znów
tylko po to by przekonać się czy jeszcze coś czuję po tych 5 latach.

kiedy zobaczyłam Cię po taki dlugim czasie pierwszy raz
serce biło mi jak oszalałe.
z każda kolejną godzina i jej minutami
poczułam się jakby tych 5 lat nie było.
jakby ta przestrzeń, czarna dziura między nami nigdy nie istniała…

czułam się jakbym wciaż była Twoja
Ty wciąz należalbys do mnie…
nie umiałam inaczej…

długie rozmowy pierwszej nocy…
dziwne zachowanie obojga nas…
pocałowałeś moją szyję
delikatnie muskając ją  ustami
zostawiając  niedosyt…
bałam się pocałować Twoje usta…
bałam się, że zrobisz unik.

przez pierwsze dwie sekundy trzymałam moje usta wcisnietę w Twoje
bylebyś tylko ich nie oderwał ode mnie…
dopiero potem objąleś….
te pocałunki…
nigdy nie pomyslałam, że może istnieć taka namiętność…
tak silne pożadanie i zobojetnienie na to, ze jutrzejszy dzień może przynieść smutne refleksje..

bałam się iśc dalej i brnąć do samego końca
ale trzymałes mnie w ramionach tak mocno, ze nie chcialam bys kiedykolwiek puszczał…
cała noc…
pasji
namiętności
pożądania
wszystko wracało z podwójną siła
zamykałam oczy i leciałam…
nad ziemią wysoko,
czulam Cię tak jak jeszcze nikogo nie czulam..
byłes w moim dotyku
skórze
myślach
ustach
wszędzie…
sprawileś, że uniesienie między nami wyniosło nas wyżej niz kiedykolwiek
przy Tobie docenialam z każdą chwilą
jak cudownie człowiek czuje się kiedy poddaje się namiętnośći
gdy istnieją jakies czyste uczucia chociaz tak zupełnie nam obce po tych 5 latach…

czas z Nim jest czymś niewyobrażalnie boskim
doprwadza mnie moja kruchośc do łez
bo nie potrafię zrozumiec pewnych zachowań
zupełnie obca sytuacja
zupełnie obcy mi TY
a wciąż tak bardzo bliski,,,

chciałabym na nowo rozbudzić ogień, który płonąłby w nieskończoność…
ale im bardzie się boję tym więcej mam wątpliwośc czy zdołam unieść to wszystko
w cierpliwej poczekalni na Nasz niepewny wspolny początek..

Stara miłośc – nie rdzewieje ?

nieustannie wyczekuję wiadomości od Ciebie…
nie wiem co się dzieje..
wspomnienia wracają..
wspomnienia sprzed wój 6 lat…

nie mogę jeść.
nie mogę się skupić.
nie mogę się napatrzeć na Twoje zdjęcia…
wspomnieniami opatulona..

w oczach mam łzy.
nie wiem dlaczego…
pamiętam jak bardzo CIę kiedyś kochałam
Jak wspólnie z Tobą dzieliłam radość i smutek.
jak poznawałam prawdę i świat przy Tobie,

Małoletnia gówniara, którą tak bardzo kiedyś kochałeś.
Małoletnia gówniara, która tak bardzo kiedyś kochała Ciebie.

L., wszystko wraca.
zawsze wracało, ale nie z taką siłą.
wczoraj usłyszałam Twój głos
pierwszy raz od paru lat.
Zrobiło mi się ciepło.
Przeczytałam Ci ten list, którego nigdy nie wysłałam i znów..
w oczach łzy.
tęsknota za tym co było.

Dziś. Dojrzalsza..
Silniejsza.
Mądrzejsza.
Bogatsza o stek nowych doświadczeń.

Czy to możliwe?
że to co czułam do Ciebie wygrało walkę z czasem?

Nigdy o Tobie nie zapomniałam.
Nigdy nie przestałam myśleć.
NIgdy też nie pozbyłam się tego co czułam
tylko głęboko zakopałam gdzieś na dnie serca…

Zastanawiam się czy kiedy znów Cię spotkam
sprawdzi się to co powtarza się od wieków,
że stara miłośc nie rdzewieje?

Czy możliwe, że ktoś z kim byłam po Tobie
ktoś kto był dla mnie tak bardzo ważny i ukochany
był niczym w porównaniu z tym, kim byłeś dla mnie Ty?

Byłam ciągle szczęśliwa przy Tobie.
I głupia, że pozwoliłam byś odszedł.
Czy można kochać ślepca co nie widzi czasem piękna?
Byłam taka… niedojrzała.

Mieliśmy tyle planów,
wspólnych marzeń.
Planowaliśmy przyszłość.
Mieliśmy po wieki razem trwać.
w szczęściu.
w miłości.
w smutku.
w chorobie i zdrowiu.
w tym naszym małym świecie, który kiedyś był dla Nas najważniejszy.

Nie potrafię pozbyć się wrażenia, że kiedy Cię zobaczę
uświadomie sobię, że to właśnie Ty jesteś tym jedynym mężczyzną, z którym chce być…

Czuję się jakbym miała teraz tylko Ciebie.
Czuję to coś co w sercu się odzywa,
po woli zaczyna płonąć…

Jeśli nigdy nie przestałam Cię kochać?
Jeśli nigdy nie przestałam tęsknić?

Dziś jesteśmy inni.
wiem, że trudno będzie odzyskać to co było..
Ale od czego jest determinacja?
od czego są marzenia i cele?
jeśli okaże się, że nigdy nie przestałam CIę czuć…
będę próbowała Cię złapać..
i tym razem już nie wypuszczę, i nie pozwolę CI odejść…

chcę byś wiedział, że…
jesteś teraz tym wszystkim co siedzi w mojej głowie…

Lucky.
Wyjątkowy jesteś mi – do dziś…
od prawie 7 lat…

wyrafinowane życie…

czasami nastają takie dni jak te..
zimne, szare, ponure…
gdzie blask słońca jest pochłaniany przez ciemne chmury.
życie mi przemyka przez palce…
wracam do przeszłości.

Grzebiąc po internecie natrafiam na setki rzeczy.
i na pewien blog.
czytywałam go nieraz…
Ona przez swoje słowa powodowała, że w moich oczach było mnóstwo łez
czytałam każde słowo kiedyś
dzień w dzień po kilka razy
tak jak i dziś…
widziałam jak radzi sobie z niezrozumieniem ludzkim,
zazdrością, zawiścią…
a mimo to potrafiła tak pięknie pisać o Nim,
o miłości, o tęsknocie i bólu…
Wzbudzała we mnie szacunek…
podziw.

Pewnie nie raz płakałam razem z nią „przez kabel”
często gdy wracam do przeszłości
zdaję sobie sprawę jak życie jest krótkie
jak kruche i często niesprawiedliwe

we wspomnieniach wracam do Niego,
do tego dnia kiedy nikt nie chciał mi powiedzieć, że go nie ma…
że go tak już po prostu nie będzie…

był moją pierwszą sympatią…
pierwszą bardzo ważną.
mija kolejny rok
to już chyba 7…
a ja nie potrafię przestać myśleć, że gdyby
wtedy lekarze zareagowali..
uratowaliby mu życie…

nie sądziłam, że w takich dniach jak te takie myśli
wciąż powodują ból…
powodowany każdą ze strat najbliższych mi sercu ludzi…

nie lubię płakać.
od dawna tego nie robię.
dziś nie potrafię chyba wydostać się z melancholii która mnie dopadła…

chciałabym mieć choć 5 minut przy sobie tych, którym nie zdązyłam powiedzieć jak wiele dla mnie znaczyli…

i myślę wciąż o tym… i wracam do tego co było.
poszłam na Jego pogrzeb. Nie znałam go zupełnie.
nic nie wiedziałam o Niej i o Nim…
ale wczesniej…
ktos bliski mi skończył tak samo jak On…
gdy widziałam D. pośród bliskich i Niej – tej która wtedy próbowała walczyc ze swoimi emocjami…
serce rozpadło mi się na wskroś..
poczułam się tak jak wtedy kiedy stałam nad trumną… Jego trumną dokładnie rok temu…

do dziś boli mnie..
wszystko mnie boli.
serce..
i każda z tych łez która była…
która dopiero popłynie…

siłą woli próbuję opatulić się w wiarę, że jeszcze kiedyś wszyscy się gdzieś tam spotkamy.
i będziemy jeszcze mogli – tak po prostu śmiać się z tych ról które przyniosło nam dziś to niesprawiedliwie wyrafinowane życie…

wierze

Nowy rok.
Nowe mozliwosci.
Nowe wyzwania,
cele,
pasje,
nowi ludzie,
miejsca,
sytuacje.

Chyba pierwszy raz od bardzo dawna wierze, ze to bedzie przelom dla mojego zycia.

zaczelam dojrzewac.
emocjonalnie
psychicznie
fizycznie…

poczulam respect do samej siebie,
nauczylam sie wielu rzeczy
innych bledow nie popelnie.

lubie ten stan kiedy:
nie kocham
nie tesknie
nie zalezy mi.

wiem, ze teraz pokocham – nie w zastepstwie
ale po prostu…
pokocham gdy bede czula, ze to On.

bywa, ze czesto zwieszam sie na niczym
doluje mnie mnostwo spraw
chce dobiec do miejsca gdzie osiagne swoje cele.
bede w koncu nienagannie szczesliwa.

nie jest latwo
trudno tez nie

teraz sie usmiecham
i jestem pelna zycia
zerwalam z przeszloscia
z tymi ludzmi, ktorzy mnie doprowadzali do samodestrukcji
autoagresji emocjonalnej.

mam swoje miejsce na ziemi
moze to jeszcze nie raj
ale powoli urzadzam sie w nim
i czuje szczesliwsza kazdego dnia

mam swieta prace
gdzie posrod zazdrosnych slow i spojrzen innych pne sie do szczytu

wracam na ukochane studia
wracam do miasta ktore mnie skrzywdzilo
tym razem bogatsza o nowe doswiadczenia
o zasady, ktorych bede starala sie nie zlamac.
wracam pelna nadziei i dumnie stapajaca po kleskach przeszlosci.

i nawet gdy spotkam jego posrod tlumu
usmiechne sie do siebie i pojde dalej

kocham swoje wspomnienia
niezaleznie od tego czy sa dobre czy zle
ucza mnie za kazdym razem kiedy do nich wroce czegos nowego
pozytywnego.

jedno jest pewne.
jesli chcecie cos osiagnac w zyciu
nie rezygnuje z wlasnych marzen
.
one sa po to bysmy mogli czuc sie szczesliwi
po to bysmy sie uczyli czegos nowego
po to by z nadzieja patrzec w przyszlosc…

nie wiem czy jestem szczesliwa…
ale napewno nienagannie zadowolona z tego co mam teraz…

:)
odzyskalam siebie..
nigdy bym nie zrobila tego gdyby nie dawny bol i potok rozczarowan..

wierze.
w siebie.
w ludzi.
w zycie.
:)